Oświęcim, miejsce jednej z największych tragedii w historii ludzkości, które powinien odwiedzić każdy człowiek. Dawny niemiecki obóz koncentracyjny robi na odwiedzających niezwykłe wrażenie, gdyż pozwala przynajmniej częściowo wyobrazić sobie skalę Holokaustu.
Obóz w Oświęcimiu zaczął działać w 1940 roku jako miejsce przetrzymywania polskich więźniów politycznych. Dwa lata później został przekształcony w jedno z głównych miejsc zagłady europejskich Żydów. W czasie istnienia obozu zamordowano tam około 1,5 mln ludzi, głównie Żydów, ale także Polaków, Cyganów, Rosjan i przedstawicieli innych narodowości.
14 marca bieżącego roku klasy druga i trzecia gimnazjum wraz z opiekunami wzięły udział w wycieczce , której celem było zwiedzanie Muzeum Męczeństwa i Martyrologii w Oświęcimiu i Brzezince.
Gdy dotarliśmy na teren obozu koncentracyjnego Auschwitz - Birkenau naszym oczom ukazała się brama, na której widniał napis "Arbeit macht frei", czyli w tłumaczeniu na język polski "Praca czyni wolnym". Niestety szanse na przeżycie w tym miejscu śmierci i tortur były naprawdę znikome. Ci, którzy trafili do obozu zostali ograbieni ze wszystkich rzeczy, obcinano im włosy, dezynfekowano, kąpano i ubierano w ''pasiaki'' . Większość przybyłych Niemcy bezpośrednio kierowali na śmierć w komorach gazowych wykorzystując cyklon B - środek chemiczny służący do dezynfekcji i dezynsekcji.
Dwadzieścia minut - tyle czasu wystarczyło, żeby nikt już stamtąd nie wyszedł… Każdy blok przedstawiał kawałek tragicznej historii obozu, na ścianach widniały fotografie, w gablotach mieściły się dowody krzywd, jakie Niemcy wyrządzili niewinnym ludziom. Bloki od 1 do 10 stanowiły obóz kobiecy, który następnie został przeniesiony do Brzezinki. Blok 11 był miejscem odbywania kar za naruszenia prawa obozowego. Znajdowały się w nim cele stojące, zamykano tam cztery osoby, lecz przestrzeń była tak mała, ze trzeba było stać, czasami kilkanaście godzin a czasami aż do śmierci.
Wstrząsające wrażenie wywarło na nas zrekonstruowane krematorium. Składało się ono z dwóch pieców, kiedyś trzech. Palono tam około 350 zwłok dziennie. Następnym etapem zagłębiania się w historię obozu była wizyta w oddalonej o trzy kilometry Brzezince. Tu naprawdę dotarło do nas jak tragiczne były warunki życia więźnia. Baraki to zwykłe stajnie dla koni. Było ich trzysta, a mieszkało tam około stu tysięcy ludzi w nieludzkich warunkach.
Młodzież w ciszy i wielkim skupieniu słuchała opowieści przewodników, wielu słuchaczy bardzo głęboko przeżyło chwile spędzone na terenie muzeum. W niejednych oczach zalśniły łzy wzruszenia. Tak napisali o tym wydarzeniu
„ Po wizycie w Oświęcimiu długo nie mogła opuścić mnie myśl, że o ile wojna była piekłem, tak Auschwitz było jego dnem. Na wolności ludzie mieli przywilej walki, obrony. Mogli być zmęczeni, samotni, głodni , chorzy, ale zawsze mieli możliwość dokonania wyboru – poddać się czy walczyć… W obozie nie miało znaczenia to, czy było się silnym, odważnym, cnotliwym… Tam było się tylko numerem… skazanym na śmierć”
Aleksandra Rak, klasa III gimnazjum
„W mojej pamięci utkwił obraz szubienicy, na której zawisł siedemnastoletni chłopiec. Pani przewodnik opowiadała, że sam „wykopał” spod siebie stołek. Dla mnie była to oznaka odwagi. Poczułam wielki podziw dla tego młodego mężczyzny."
Kamila Bednarz kl. III gimnazjum
Jednak najgorsza ze wszystkiego była świadomość, że wszędzie choć niewidoczne znajdują się ludzkie prochy, krew i łzy. Na tej ogromnej przestrzeni nie ma zakamarka, który byłby od nich wolny. To po porostu jeden ogromny grobowiec, cmentarz bez grobów.
Beata Brydniak kl. III gimnazjum
Kolejnym etapem naszej wycieczki była wizyta w Wadowicach, miejscu narodzin i lat młodzieńczych naszego Patrona. Pomodliliśmy się przed relikwiami Jana Pawła II i zasmakowaliśmy w sławnych kremówkach.